Wywiaz z Wielkim Wydawcą23.02.2013

W dzisiejszym dodatku do Gazety Wyborczej ukazał się wywiad ze Sławkiem Świdurski, przeprowadzony przez Rafała Zielińskiego, fragment poniżej, a całość do przeczytania tutaj

Rafał Zieliński: Wydajesz płyty z muzyką niszową, albumy nieznanych debiutantów. Da się z tego żyć?

Sławek "Melon" Świdurski: Oczywiście, że nie, dlatego wytwórnia nie jest moim jedynym źródłem utrzymania. Założyłem ją, by wydać płytę zespołu, w którym grałem, potem zaczęły się zgłaszać kolejne i jakoś się to rozkręciło. Było tego coraz więcej, ale to raczej zabawa i pasja niż interes - jedyni artyści, na których przez 15 lat coś zarobiłem, to Enej i Kamil Bednarek.

Ale nie wyłowiłeś ich z programów telewizyjnych?


- Wydałem dwie płyty Eneja, zanim wystartował w "Must Be The Music". Płyta z piosenką "Radio Hello" ukazała się pół roku wcześniej, a utwór już był singlem od roku. Z zespołem Star Guard Muffin Kamila też wcześniej dogadałem ich debiut - jego udział w "Mam talent" kompletnie nie miał znaczenia, nie był zaplanowanym wspólnie przez nas posunięciem marketingowym.

Wydając płyty młodej kapeli, planujesz w ogóle jakieś działania reklamowe?


- Rozmawiam z zespołem, jaki ma plan dla siebie, jak widzi swoją muzykę. Czy chce grać koncerty - bez tego kapela nie istnieje - czy usiąść i czekać na nagrody (śmiech). Wydałem kilka grup, które miały potencjał, ale nie miały chęci na pracę. Nie przetrwały, choć nagrały dobre płyty. Album nic nie gwarantuje, nie ma drogi na skróty. To właściwie jedyna rzecz, którą chce uświadomić kapelom.

Jak wyszukujesz zespoły, którym potem wydajesz płyty?

- Nigdy nikomu tego nie zaproponowałem. Nie jeżdżę po przeglądach, nie wyszukuję. To oni przysyłają swoje demo, przychodzą na rozmowy. Pewnie gdyby to była moja jedyna praca, angażowałbym się w te rzeczy, ale to wciąż hobby. Przepraszam: ostatnio jednej osobie proponowałem wydanie płyty. Nie wiem, czy się ukaże, więc nie powiem, kto to, ale to jedyny taki przypadek przez te lata.

Bardzo zmieniła się przez te 15 lat muzyka, którą wydajesz?

- Paradoksalnie największa różnica związana ze sceną alternatywną nie dotyczy muzyki, ale mediów. 15 lat temu inaczej te zespoły były postrzegane przez media, dziennikarze byli ciekawi, szukali oryginalności w muzyce, w radiu i telewizji promowano młode kapele. Dziś produkt ma się sprzedać, nikt nie zaryzykuje, nie poświęci czasu antenowego mało znanym debiutantom. A szkoda.

Jako wydawca zapewne potępiasz piractwo...


- Nie mam ani jednego pliku na komputerze, za to mam półki pełne albumów. Tak zostałem wychowany, nie słucham muzyki z sieci. Chciałbym, by ludzie postrzegali kwestie płyt tak samo, ale nie mam zamiaru uprawiać krucjaty: każdy jest inny, nie każdego na to stać, są inne czasy i muzyka jest dziś nie tylko na płytach. Przykład: moja córka najpierw znajduje coś w sieci, potem ewentualnie kupuje płyty. Tego chyba nie da się zmienić. Za to nadal nie da się "spiratować" emocji, jakie niesie ze sobą uczestnictwo w koncercie, w tym jest siła muzyki i sens jej tworzenia.

Newsletter

Chcesz wiedzieć co się u nas dzieje? zostaw swój email:

progres